MatchFishing
Zobacz produkty
Preston Innovations
Zobacz produkty
Garbolino
Zobacz produkty
Tubertini
Zobacz produkty
Robinson
Zobacz produkty
Delphin
Zobacz produkty
Traper
Zobacz produkty
Daiwa
Zobacz produkty
Drennan
Zobacz produkty
Ringers
Zobacz produkty
Champion Feed
Zobacz produkty
Cralusso
Zobacz produkty
Sonubaits
Zobacz produkty
Milo
Zobacz produkty
Stonfo
Zobacz produkty
Górek Gliny
Zobacz produkty
MatchPro
Zobacz produkty
Colmic
Zobacz produkty
Zobacz więcej firm
Zaczynając tego bloga, chcielibyśmy wszystkich serdecznie przywitać na naszym pierwszym wpisie! :) 

W ostatnim czasie method feeder stał się niezwykle popularny w naszym kraju, dzięki czemu powstają przeróżne zawody właśnie w tej "dyscyplinie". Aby dostać się do finału trzeba było przejść eliminację a później półfinał i tak dotarłem razem z Tatą do wielkiego finału. Ogółem osób które brało udział było 300, a tylko 27 dostało się do finału. Być w samym finale to już duży "zaszczyt" ponieważ w finale brali udział najlepsi "methodowcy" w kraju :)

W pierwszy dzień wraz z tatą losowaliśmy jako pierwsi, pech chciał, że trafiliśmy do tego samego sektora. Ja losuje numer 1 (otworek mojego brzegu), a tata losuje 14 (również otworek swojego brzegu). Na każdym skraju sektorów byli tzw. "zawodnicy zerowi", mieli oni zadanie przeszkadzać jak najbardziej otworkom i zamkom.

Po rozłożeniu się, okazuje się, że moje stanowisko nie jest jednak tzw. "pewniakiem" i z tego miejsca jeszcze nikt nie wygrał zawodów, a padły nawet pogłoski, że najlepszy wynik z tego miejsca to dopiero 5 miejsce w sektorze. 

Po zaciętej walce przez całe równe 6 godzin, wynik jaki uzyskałem to 47kg i zająłem 2 miejsce w sektorze. Mój tata nie wykorzystał w pełni szansy i jak się okazuje ląduje dopiero na 6 pozycji w sektorze :(  Najlepszym zestawem tego dnia była methoda z różowym ringersem podanym na bagnecie. Do podajnika lądował brązowy mix, o którym niedługo się dowiecie :)

W drugim dniu daleko się nie przeniosłem, ponieważ wylądowałem na stanowisku numer 3, natomiast mój tata usiadł na numerze 25. Na starcie zawodów można powiedzieć, że dostawałem "lanie" od sąsiadów po moich bokach. Szybkie spostrzeżenia które dostarczyli mi moi koledzy zza pleców bardzo dużo pomogły, bo od razu zacząłem odławiać karpie po 2-3kg. Ku naszemu zdziwieniu waga wskazuje na 90KG! Drugi zawodnik w moim sektorze miał 68kg! Mój tata również po szybkich wskazówkach wygrał swój sektor z wagą 67KG! Drugiego dnia najskuteczniejszym zestawem okazała się bombka z kukurydzą na push-stopie.

Dobre plecy to podstawa :)

Po długim oczekiwaniu na wyniki, okazuje się, że dzięki wadze z drugiego dnia staję na najwyższym stopniu podium łącznie z 3pkt, natomiast mój tata zajmuje również wysokie - 9 miejsce. 

Gratulacje dla wszystkich zawodników! Z tego miejsca chciałbym podziękować moim kolegom a także tacie za fajną rywalizację! Już niedługo bierzemy wspólnie udział na zawodach eliminacyjnych drużynowych również na Maślance w miejscowości Psary. Do zobaczenia nad wodą!

Poniżej kilka fotek z wręczenia nagród:

                                            FABIAN TELĘGA